Con Passione fotografia

Beginning


Link 26.04.2010 :: 21:50 Komentuj (0)
Czas rozpocząć sezon. Ale zanim na dobre rozpoczniemy ten sezon kilka zdjęć z zeszłego roku.
Kamila i Mariusz.
Na codzień nie mieszkają w Polsce. Jakiś czas temu zamieszkali w Irlandii. Przyjechali do Polski zawrzeć związek małżeński. Chcieli abym fotografował calutki ich ślub, ale niestety termin miałem już dużo wcześniej zarezerowowany, ale umówiliśmy się na sesję plenerową.













Monika i Mariusz


Link 26.04.2010 :: 22:21 Komentuj (0)
Bardzo chcieli mieć zdjęcia na warszawskiej starówce, ale nie omieszkaliśmy dorzucić jakiegoś pomysłu od siebie i przekonania "młodych", że ten pomysł jest słuszny.
Z naszej współpracy wyszło coś takiego













Kasia i Wojtek


Link 26.04.2010 :: 22:35 Komentuj (0)
Z Kasią i Wojtkiem mieliśmy w planie wybrać się na plener... po uwaga 4 dniowym weselu do Krzyżtoporu. To znaczy Kasia bardzo chciała zdjęcia z parku nieopodal zamku w Baranowie Sandomierskim. Stwierdziliśmy, że pomysł fajny, ale oczywiście dorzucimy coś od siebie.







Niestety... a może i stety wracając z Baranowa trafiliśmy na most i plażę nad Wisłą kilka kilometrów powyżej Tarnobrzegu. Zatrzymaliśmy się tam i spędziliśmy w tym miejscu trochę czasu. Wojtek jak to na wojskowego przystało okazał się świetnym skoczkiem






...jak i na tyle silnym by wszędzie swoją wybrankę nosić na rękach





A jadąc na ślub i wesele do Kasi i Wojtka po drodze spostrzegliśmy ogromne pole maków. W tym samym momencie krzyknęliśmy do siebie... tutaj musimy przyjechać na plener i zrealizowaliśmy nasz pomysł ku uciesze pary młodej









Malwina i Krzysiek


Link 26.04.2010 :: 22:55 Komentuj (0)
Malwina i Krzysiek brali ślub w tym samym terminie co Wojtek i Kasia, dlatego ze względów logistycznych nie byliśmy w stanie fotografować dwóch ceremonii w tym samym czasie oddalonych od siebie o 200 km. Jako, że zależało im na plenerze, a dla nas ogromną frajdą była sesja z parą postrzelonych (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) nowożeńców, to z ogromną przyjemnością umówiliśmy się następnej soboty po ich ślubie.
Pomysł sesji był następujący.... po kilku zdjęciach dość klasycznych... park, ławka, fontanna itp




Po drodze zahaczając o plac zabaw



Uznaliśmy, że teraz pora na scenografię zgodną z pasjami i temperamentem "pary młodej". Krzysiek lubi dwa kółka i wszystko co jest związane z motocyklami, a więc i taki rekwizyt znalazł się na sesji






Ale to nie wszystko.... pomysłem, który chciała zrealizować Malwina była kąpiel w fontannie. A czemu by nie wejść w sukni ślubnej i garniturze do fontanny?






Justyna i Przemek


Link 26.04.2010 :: 23:09 Komentuj (0)
Mieliśmy przyjemność towarzyszyć Justynie i Przemkowi zarówno w ceremonii jak i w czasie sesji plenerowej. Justyny pomysłem był zamek. Pewnie chciała się poczuć jak królewna..... a która dziewczynka w dzieciństwie nie chciała być królewną???
W piękny lipcowy dzień wybraliśmy się na zdjęcia.








Jako potencjalni mieszkańcy zamku mieli okazje spróbować sztuki rycerskiego fechtunku
Justyna świetnie odnalazła się w charakterze łucznika




Jako że mieliśmy jeszcze jeden pomysł na element sesji, to zabraliśmy Justynę i Przemka na most







A chwilę później lunął deszcz i zanim dobiegliśmy do samochodów to wszyscy byliśmy przemoczeni do suchej nitki.



Weselicho pod samiuśkimi Tatrami


Link 26.04.2010 :: 23:19 Komentuj (0)

Nie często można trafić na wesele w strojach ludowych.
To piękna tradycja, którą należałoby nadal kultywować. Suknie ślubne są piękne, ale jak niesamowicie prezentują się ludowe ubiory ręcznie robione.
To zdjęcie wykonałem w Zębie niedaleko Zakopane. Pod samiuśkimi Tatrami.





Barcelona stolica Katalonii


Link 12.05.2010 :: 15:18 Komentuj (0)
Miasto założone przez Fenicjan 300 lat przed Chrystusem stało się idealnym celem majówkowego wyjazdu. A wszystko zaczęło się przez film Allena - Vicky, Christina, Barcelona. Kompletnie nie w jego stylu, ale po tym filmie urodził nam się pomysł w głowie.... a może tak do Barcelony, bo w filmie wygląda na miejsce, które nam się spodoba?? No i od słów do czynów polecieliśmy do Katalonii. Miasto nie przywitało nas niestety piękną pogodą, więc musieliśmy na szybko zmienić plan zwiedzania. Na pierwszy ogień poszło akwarium i wszelakie muzea. W tym muzeum Picassa.
W akwarium zrobiły na nas wrażenie tropikalne ryby, rekiny, ośmiornice i wiele innych stworzeń morskich.



Sam sposób ekspozycji flory i fauny podwodnej był bardzo efektowny.



Dalej naszą uwagę na sobie skupiła twórczość Antoniego Gaudiego - katalońskiego architekta, którego styl jest tak charakterystyczny, że trudno pomylić go z dziełami jakiegokolwiek innego architekta.

Pałac Güell, który Gaudi zaprojektował w latach: 1886-1888. Piwnica zaprojektowana miała przywoływać na myśl jaskinie.


Casa Batlló - budynek przy Passeig de Gracia 43 z wnętrzami tak niesamowitymi, że chyba zdjęcia nie są w stanie do końca oddać efektu.









Casa Milà - ostatni świecki projekt Gaudiego, który mieści się przy Passeig de Grácia 92. Przez Katalończyków nazywany również La Pedrera czyli Kamieniołom. Tłumaczyć dlaczego raczej nie trzeba... wystarczy spojrzeć na jego fasadę.





Salon



Wyjście na dach



No i dach - zapierający dech w piersiach widok i przejaw ogromnego talentu architekta





Kolejnym dziełem Gaudiego, który mieliśmy przyjemność podziwiać to park zaprojektowany na zlecenie swojego przyjaciela Eusebio Güella. Projekt, który nie został ukończony, a dziś jest miejskim parkiem z kilkoma budowlami wartymi uwagi.









Wieczorem udaliśmy się do Barcelonetty czyli rybackiej dzielnicy Barcelony położonej nieopodal portu.







Rzut oka z okna hotelu na La Rambla - główny deptak od Plaça
de Catalunya
w kierunku portu i kolumny Krzysztofa Kolumba



Kolejny dzień rozpoczeliśmy od zwiedzania chyba jednego z najbardziej charakterystycznych obiektów w Barcelonie mianowicie - Sagrada Familia. Niedokończone do dziś dzieła Gaudiego.







Spore wrażenie zrobił na nas kompleks olimpijski na wzgórzu Sants-Montjuïc.
Oto fasada stadionu i najbliższa okolica.





A na deser wybraliśmy się do La Font Màgica na placu Hiszpańskim. Niestety ale zdjęciami nie da się oddać efektu jaki robi ten niesamowity spektakl. Jak tylko uda nam się zmontować film z wyjazdu do Barcelony, to z pewnością jest częścią będzie relacja z tego przedstawienia.







Była to nasz pierwsza wycieczka do stolicy Katalonii, ale w pewnością nie ostatnia. Zostało nam jeszcze trochę rzeczy do obejrzenia.




Gdańsk


Link 17.05.2010 :: 13:10 Komentuj (0)
Po powrocie z Barcelony udaliśmy się służbowo do 3miasta. To znaczy w moim przypadku to była zdecydowanie prywatno-turystyczna. Pogoda niestety nie rozpieszczała nas jakoś specjalnie. Najważniejsze, że nie padało.
Doti prowadziła zajęcia z młodymi piłkarzami, a ja trochę włóczyłem się po okolicy.










Torpedownia Babie Doły


Link 17.05.2010 :: 13:15 Komentuj (0)
Na koniec wizyty w Trójmieście poszliśmy na spacer gdyńskim wybrzeżem. Moim ulubionym miejscem są Babie Doły z ciekawą budowlą kilkaset metrów od brzegu. To pozostałości po fabryce torped III rzeszy.






Rynek Fotografii Ślubnej na portalach aukcyjnych.


Link 18.05.2010 :: 10:23 Komentuj (0)

Zdarza się słyszeć opinie: “po co
fotograf na ślub? Wuj Stefan, też ma lustrzankę, teraz taki aparat
można w markecie kupić na promocji za 1600zł”. Fotografia ślubna
jest jedną z najcięższych rzeczy do fotografowania ponieważ nie
chodzi o zrobienie zwykłych “pstryków”, ale o uchwycenie
momentów, emocji, chodzi o zarejestrowanie historii poprzez
zdjęcia, do których za 10 czy za 20 lat będzie można
powrócić i nadal będą wzruszać oglądającego. Fotograf
ślubny musi być świetnie przygotowany technicznie, tu nie ma mowy
o ustawieniu aparatu podczas ceremonii na AUTO. Warunki zmieniają się
tak dynamicznie, że często to tylko chwila i często trzeba działać
od razu, automatycznie. Czasem zdarza mi się, że ktoś zapyta mnie:
„na jakich ustawieniach robisz?” i oczekuje gotowego przepisu na
to jak zrobić świetny reportaż. A każde zdjęcia ma swoje
ustawienia w zależności co autor chce osiągnąć. Po to poza
aparatem mamy głowę aby w niej powstawały pomysły a sam sprzęt
pomagał w ich realizacji. Jeśli nawet zdarzy się już, że wujek
Stefan zrobi dysponując odpowiednim sprzętem zrobi zdjęcia, to
dość znikoma szansa na to, że podda je procesowi postprodukcji na
odpowiednim poziomie. To, że zdjęcia trzeba obrobić, to nie jest
kwestia braku umiejętności fotografującego, bo skopanego zdjęcia
nie uratuje nawet Photoshop, a wynika to bardziej z niedoskonałości
sprzętu względem naszego oka. Mimo zrobionych wielu reportaży ślubnych cały czas doskonale się w tym co robię, aby spełniać oczekiwania klientów, ale również aby samemu być usatysfakcjonowanym swoimi pracami. A to bardzo trudne.


No i koszt dobrego sprzętu również
jest wysoki. Ludziom wydaje się, że skoro coś nie jest duże to
nie jest drogie, ewentualnie widząc ceny aparatów w marketach
sądzą że taki jest koszt sprzętu. Mimo że w marketach raczej nie
da się kupić profesjonalnego sprzętu. Prawda jest taka, że dobry
sprzęt wraz z komputerem i oprogramowaniem zamyka się w kwocie min.
40-50 tyś PLN, a często plecak fotografa ma wartość porównywalną
do ceny nowego samochodu w salonie.




Kasia i Kuba


Link 02.06.2010 :: 14:33 Komentuj (0)
Wychodzi na to, że pierwszy raz w tym roku wybiorę się na wesele bez
aparatu. Jakoś tak dziwnie, skoro zazwyczaj tego typu impreza kojarzy mi
się z pracą.


Kasia i Kuba, to nasi znajomi, którzy poznali się przez to że obydwoje
mają auto tej samej marki.... a jakiej to  wystarczy zerknąć na zdjęcia.
Jak to czasem los bywa nieprzewidywalny i w zasadzie nikt z nas nawet
nie śmie przypuszczać w jakich okolicznościach pozna swoją połówkę.










z cyklu NIE POLECAM


Link 06.06.2010 :: 22:00 Komentuj (3)
Z cyklu nie polecam. Jako, że miałem okazję być i bawić się na weselu w centrum kongresowym Warszawianka w Jachrance nieopodal zalewu Zegrzyńskiego (http://www.warszawianka.pl), to chciałbym opisać swoje spostrzeżenia. Żeby nie było, że nie jestem obiektywny, to zacznę od plusów. Sala ładna, nakrycie stołów również ładnie przygotowane. Jedzenie mi smakowało. Ładnie podane.
Natomiast minusem i to sporym, jest to, że niestety obsługa sali to zwykli złodzieje. Otwierali na zapleczu wino, odlewali w karafki część, rozcieńczali wodą i takie roztwory "wodno-winne" podawali gościom, natomiast, to co odlali, później jest sprzedawane w restauracji. Jak dla mnie trochę żenua. Na pytanie wprost: czemu rozcieńczają wino wodą, usłyszałem od kierownika sali, że pewnie od producenta wyszła taka butelka i oczywiście zaprzeczył jakoby miał z tym coś wspólnego. Gdyby to było wino kiepskiej marki to można byłoby uwierzyć w zapewnienia kierownika, ale skoro znam importera tej marki i regularnie kupuję to wino. Nie tylko ja ale moi znajomi również, to mało prawdopodobne żeby się coś takiego zdarzyło. Kiedyś na jakimś forum spotkałem się z opiniami, że z wódką robią podobnie. Nie piłem tutaj wódki, więc tego nie potwierdzę. Drugą wpadką było to, że para młoda na noc poślubną dostała apartament z dwoma osobnymi łóżkami i zamiana na inny z tzw. "łożem małżeńskim" była dla obsługi hotelu ogromnym problemem. Dobrze, że nie dali im dwóch osobnych pokoi jednoosobowych.
Myślę, że skoro chwalą się 4 gwiazdkami, to również poziom obsługi i profesjonalne podejście powinno być adekwatne, bo jak dla mnie, to te gwiazdki chyba z nieba wzięli.



Kasia i Michał


Link 10.06.2010 :: 15:04 Komentuj (0)
W maju miałem okazję towarzyszyć Kasi i Michałowi w ich ceremonii ślubnej. Najpierw zjawiłem się w domu Panny Młodej aby uwiecznić przygotowania niej. Po domu krzątała się nerwowo cała rodzina i świadkowa Karolina.
Zdawało się że Kasia w ogóle nie zwracała uwagi poddając się zabiegom upiększającym wizażysty Adriana.






Aż w końcu zjawił się i Pan Młody wraz z rodzicami. Chyba wszyscy przybyli do domu Kasi byli pod wrażeniem jej wyglądu.
Karolina zadbała o detale ubioru młodej pary i rodziców.




Ceremonia odbyła się w Urzędzie Stanu Cywilnego w Pruszkowie







Natomiast na przyjęcie weselne wybraliśmy się wraz z zaproszonymi gośćmi do Stawiska w Klaudynie nieopodal Warszawy.



Na początku przyjęcia, Młodzi zatańczyli swój pierwszy taniec, który był dość nie typowy, ale zrobił ogromne wrażenie na wszystkich, którzy mieli go przyjemność podziwiać.
Taka myśl która mi się nasunęła po tym tańcu, że John Travolta w Grease wcale nie był niezastąpiony. Michał nie ustępował mu wcale w swojej choreografii
.



A potem zabawa trwała do białego rana







Jak widać goście bawili się wyśmienicie



A kilka dni po udanej nocy weselnej wybraliśmy się na plener. Pogoda dopisała podobnie jak humory Kasi i Michała, co z resztą widać na zdjęciach.














Agata i Piotr


Link 22.06.2010 :: 17:31 Komentuj (0)
Coś z archiwum. Ślub i wesele odbyło się już rok temu, ale jakoś nie było okazji do opublikowaniu zdjęć z tej imprezy.
Agacie i Piotrowi miałem przyjemność towarzyszyć w trakcie ceremonii na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, a potem podczas przyjęcia w Konstancinie Jeziornej.










































A potem Agata wyglądała tak


Link 22.06.2010 :: 17:42 Komentuj (0)
Nie mniej uroczo niż w dniu ślubu.










Przy tym zdjęciu Zosia nie była zachwycona, że ktoś próbuje jej postawić na głowie klocki i za wszelką cenę próbowała je zrzucić z brzucha mamy. Trzeba przyznać, że skutecznie.




Kasia i Kuba


Link 01.07.2010 :: 12:59 Komentuj (0)
Po ceremonii ślubu Kasi i Kuby, szampańskiej zabawy na weselu i równie udanych poprawin przyszedł czas abyśmy wybrali się z nimi na sesje plenerową, ponieważ zaraz po ślubie czmychnęli na swój "miesiąc miodowy" na Dominikanę.
Jednak zanim nawiali nam za ocean wybraliśmy się nad nasze polskie morze do Sopotu, aby wynająć tam molo do poślubnej sesji plenerowej. Wyjazd odbył się w iście szaleńczym tempie. Wyjechaliśmy do Trójmiasta po południu w poniedziałek. Późnym wieczorem szybki rekonesans sytuacyjny w Sopocie. Potem chwila drzemki i rano dotarliśmy na sopockie molo.
Pogoda zapowiadała się niestabilnie i trochę obawialiśmy się, że deszcz może pokrzyżować nam plany. Na szczęście nie mieliśmy potrzeby wdrażania planu B w przypadku ulewy.












Potem udaliśmy się na spokojną plaże w Gdyni gdzie mogliśmy dokończyć zdjęcia.
Poniżej efekt tej wyprawy.














Magda i Przemek


Link 05.08.2010 :: 13:23 Komentuj (0)
Ostatniego dnia lipca miałem przyjemność uczestniczyć w ceremonii ślubnej Magdy i Przemka. Jak tylko usłyszałem, że suknia panny młodej ma kieszenie a buty wcale nie są białymi pantofelkami pomyślałem, że to nie jest przeciętna para młoda.
W trakcie przygotowań odwiedziłem zarówno dom panny młodej jak i pana młodego.








Po błogosławieństwie rodziców udaliśmy się do kościoła w Falenicy na ceremonię ślubu. Jako, że w przeszłości miałem okazję kilkukrotnie fotografować w tym kościele, to nawet ksiądz mnie poznał.







Zdjęcia z przyjęcia, które odbyło się w hotelu Holiday Inn w Józefowie oraz z sesji plenerowej ukażą się za kilka dni.


Wesele Magdy i Przemka


Link 25.08.2010 :: 13:53 Komentuj (0)

















Wizyta u Magdy i Przemka nad morzem


Link 25.08.2010 :: 16:43 Komentuj (0)
Dostaliśmy zaproszenie od Państwa Młodych abyśmy przyjechali do nich do Karwi i nad morzem zrobili sesję plenerową. Tak też uczyniliśmy robiąc sobie przy okazji krótki urlop. Oto efekt.
















Magda z Przemkiem bardzo lubią wędkować, więc postanowiliśmy im potowarzyszyć na łowach.





Będąc nad morzem nie mogliśmy nie zrealizować kilku pomysłów na plaży.







I na koniec - Słoneczny Patrol





Marysia i Patryk na Pradze


Link 14.09.2010 :: 10:43 Komentuj (0)
Ślub Marysi i Patryka będzie dopiero w przyszłym roku, a teraz spotkaliśmy się z nimi na warszawskiej Pradze. Mieszkają nieopodal i chcieli, aby ich sesja narzeczeńska właśnie tam się odbyła. My ze swojej strony zaproponowaliśmy, aby odbyła się w stylizacji z przed kilkudziesięciu lat, a co z tego wspólnego pomysłu wyszło zobaczcie sami.





















































Babie lato


Link 14.10.2010 :: 10:19 Komentuj (0)
Nieuchronnie zbliża się jesień, więc staram się wykorzystywać ostatnie przebłyski słońca.
Spacer w taką pogodę to fajna sprawa.






Sesja przy okazji


Link 17.10.2010 :: 23:16 Komentuj (0)
Ostatnio odwiozłem moją małżonkę do pracy. Okazało się że w pobliżu Łazienkowskiej Ania robi plener ślubny znajomym. Sam miałem do Ani małą sprawę i wolną chwilę, to postanowiłem podjechać nieopodal. Jak już dotarłem to zostałem na sesji oświetleniowcem i "poprzeszkadzałem" trochę w zdjęciach Kasi i Przemka. Tu coś dodałem od siebie, tam zabrałem Ani aparat i sam popełniłem fotografię. Taka sesja jakoby przy okazji zrobiona, ale przynajmniej przydałem się za trzymacza światła i blend.
3 zdjęcia które wykombinowałem i wykonałem.








Nasza sesja na Bridelle.pl


Link 21.11.2010 :: 18:43 Komentuj (0)

W dniu dzisiejszym na portalu ślubnym Bridelle.pl pojawiła się publikacja z sesji narzeczeńskiej Marysi i Patryka.
Jest mi niezmiernie miło, że zostało docenione zaangażowanie wszystkich
biorących udział w sesji. Bo te zdjęcia to nie tylko praca fotografa,
ale również pomysłowość modeli i nieoceniona pomoc mojej żony Doti. Efekt naszej wspólnej pracy widać poniżej.



BRIDELLE



O mnie

Archiwum

2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień

Kategorie

Śluby(18)
Świat wokół mnie(5)
komercyjne(1)
Brzuszki(1)
Zakochani(1)

Linki

Załóż bloga

Księga gości

Wyślij wiadomość

All right reserved to Con Passione 2010, powered by Ownlog.com & Fotolog.pl